Kill only time, take only pictures, leave only footprints

Niesamowite w Sri Lance jest to jak na niewielkich odległościach, klimat i sceneria potrafią sie drastycznie zmieniać. 200km temu siedzieliśmy w wilgotnych i zimnych górach, pośród plantacji herbaty. Niecałe 100km wstecz – relaks w gorących, tropikalnych górach wokół Elle. Teraz w połowie drogi na plaże Mirrisy siedzimy w małym terenowym samochodzie, jadąc przez wysuszone od […]

Czytaj więcej »

Chillin’ in Ella

Do Ella dotarliśmy po około 3 godzinach telepania się pociągiem. Tym tazem był to luksus nad luksusy bo wagon pierwszej klasy – pod dupą miękko, okna zamknięte żeby arystokracji nie wiało w oblicza.Żeby wysiąść trzeba pokonać metrową różnicę między podłogą wagonu a peronem ale to już cena wyższej klasy – wiadomo: wyższa klasa, wyższe podwozie, […]

Czytaj więcej »

Little England

Powodów, dla których Nuwara Eliya nazywana jest Małą Anglią jest niewątpliwie kilka. I nie chodzi raczej o kiepskie śniadania czy mnogość piwnych barów (piwna ekspedycja naliczyła trzy). Po pierwsze – wilgotność, deszcze i temperatura. Część wioski (w tym nasz guesthouse) położona jest na wzniesieniach, przez które cały czas przetaczają się chmury. Zapewnia to stałe dostawy […]

Czytaj więcej »

Trochę kultury

Kandy pokazało nam inne, wydaje się, że właściwe w porównaniu do Kolombo oblicze Sri Lanki. Już sama podróż pociągiem dostarczyła fajnych widoków na góry i pola herbaciane, a to dopiero przedsmak tego co mieliśmy zobaczyć. Największą lokalną atrakcją, poza klimatem kolonialnego miasteczka położonego malowniczo w górach jest kompleks pałacowy z najważniejszą jego częścią – Świątynia […]

Czytaj więcej »

Sri lanka

Sri lanka trochę może przypadkowo stała się kolejnym celem naszych wyjazdów. Tak na prawdę nie wiedzieliśmy o niej prawie nic a decyzja o zakupie biletów zapadła na kilkanaście dni przed wylotem. Wiedzieliśmy, że lecimy w ciepłe, zapewne mocno zbliżone do indyjskich klimaty, z rewelacyjnym jedzeniem i fantastycznymi krajobrazami. Z powyższych tylko jedno okazało się całkowicie […]

Czytaj więcej »

Inle lake

Do miasteczka Naung Shwe, położonego nieopodal jeziora Inle dotarliśmy bo średnio przyjemnej, ośmiogodzinnej podróży minibusem. Potwierdziły się zasłyszane historie o birmańczykach nienajlepiej znoszących podróże. Jeden z nich, po dosyć poważnie wyglądających ekscesach, ostatnie 50km wycieczki po górskich, krętych i cholernie wyboistych drogach postanowił spędzić na dachu naszego busa w towarzystwie plecaków. Inle i jego okolice […]

Czytaj więcej »

Mingalaba Bagan!

Blogowanie na wyjeździe jest trudne. Brakuje czasu, internetu, sprzętu a czasem energii i weny. Ale jest jeszcze trudniejsze kiedy trzeba opisać cos spektakularnego, jednocześnie nie brzmiąc przy tym zbyt banalnie i nie powtarzać oklepanych frazesów. My chyba jednak pójdziemy na łatwiznę… Najpierw jednak lekcja historii. Bagan to teren o powierzchni ok 20km kw. na ktorym […]

Czytaj więcej »

Birma po raz pierwszy

Długo wahaliśmy się czy umieścić Birmę na trasie naszej podróży. Różne relacje mocno kusiły nas do odwiedzin  kraju niebędącego jeszcze przesadnie skażonym komercją i przetaczającą sie wielką falą turystòw. Kraju będącego podobno pełnym ciekawych rzeczy do zobaczenia przy wyjątkowo pozytywnej atmosferze temu towarzyszacej. Z drugiej strony, mając na uwadze, że kraj otworzył się na turystów […]

Czytaj więcej »

Hello Georgetown, my old friend

​Georgetown – podejście drugie Jako miejsce, z ktorego mielismy przedostac się do Birmy, wybraliśmy port lotniczy na wyspie Penang, ze stolicą w Georgetown. Airasia oferowała tutaj bardzo tanie przeloty, a transfer promem  z Langkawi również był łatwo osiągalny i bezproblemowy. Nie oszukujmy się jednak – to nie te czynniki zaważyły w tym przypadku. Istotą, absolutnym […]

Czytaj więcej »

Grog in the fog

​Nietrudno chyba zauważyć, że region Azji południowo wschodniej wyjątkowo przypadł nam do gustu. W tym roku postanowiliśmy zebrać do książeczki PTTK pieczątki z Malezji, Birmy zwanej Mjanma oraz Tajlandii, największy nacisk kładąc na środkowa część programu. (Tak, tak, kombinowalismy z innymi kierunkami, ale wyszło jak zawsze :)) W mocno okrojonym składzie, wypełnieni po brzegi glutami […]

Czytaj więcej »

United colors of Bangkok

Bangkok. Tutaj zaczynała się i kończyła większość naszych azjatyckich wypraw. Tym razem, podobnie jak przy okazji poprzednich naszych dotychczasowych pięciu wizyt w tym mieście, nasz pobyt związany był z Rambutri Road – jednej z najgłośniejszych ulic starego miasta, ścisłym backpackerskim centrum. Rambutri to ugrzeczniona koleżanka równoległej ulicy – Khao San Road, pełnej hałaśliwych klubów, dyskotek […]

Czytaj więcej »

Śniadanie w Kuala, obiad w Bangkoku

Wiele osób pyta się nas czy opisywane tu wyprawy odbywamy za karę. Ciągłe przemieszczanie się, niewiele czasu na absolutne nicnieròbstwo (np.plażowanie), co druga noc w innym miejscu. Otóż pora raz na zawsze rozwiać wszelkie wątpliwości – pomimo niejednokrotnie gigantycznego zmęczenia, ciągłego niedspania i męczących transferów różnymi środkami lokomocji, zmieniające się jak w kalejdoskopie widoki i […]

Czytaj więcej »
Strona 1 z 712345...Ostatnia »