China Town
Market w China Town okazał się większy niż sądziliśmy po wizycie w ubiegłym roku. Wystarczyło w jednym miejscu skręcić w przeciwną stronę, aby zyskać możliwość prawie nieskończonej eksploracji straganów ze wszystkim co tylko Chińczycy są w stanie wymyślić. A chińskie możliwości jak wiadomo są spore… Wielu z napotkanych na straganach przedmiotów nie potrafiliśmy zidentyfikować, nazwać albo wymyślić dla nich sensownego bądź przyzwoitego zastosowania.
Znalezienie chociażby małej knajpki z piwem okazało się jednak niemożliwe. Wypłoszyło nas z to powrotem w stronę Rambutrri.
Z rzeczy znalezionych i zjedzonych: owoce chlebowca i smażone małe słodkie banany w chrupkim cieście… Mniam. Rewelacja – zwłaszcza banany.
ładowanie mapy - proszę czekać...